
Zawsze boso przez cały ten świat. Zawsze szłam, bo zabronili mi stać. Zawsze szukałam miejsca na ziemi. Zawsze w jakiejś pustej przestrzeni. Czasami czułam się jak w próżni, gdy krzycząc słyszałam tylko chlupot studni. Czułam, że jestem tu całkiem sama, w takim momencie przydałaby się mama. Wiem, że nie zawsze między nami dobrze było, ale wierzę, że z czasem wszystko by się ułożyło. Ale teraz już trochę za późno. Teraz masz sama sobie radzić, nie słuchać innych bo każdy cię zdradzi. Masz uważać na zazdrosne chwasty. Zacznij nowy rozdział po raz jedenasty. Porzuć to co było. Nie myśl, że oni mogą tęsknić, bo to tylko jeden wers z twojej ulubionej piosenki. W próżni lepiej niż na tym świecie. Gdzie nikt nie biegnie by być pierwszy na mecie. Czujesz się jak na innej planecie. Możesz tu biegać drogą bez końca w promieniach letniego, gorączego słońca. Zaczniesz tutaj nowe życie na całkiem innej orbicie. Jedyne co musisz, to na to się skusić. Nic więcej nie potrzeba, a otworzy ci się droga do nieba. Ludzie naiwni bardzo bywają, zamiast życia śmierć wybierają. Chcą być sami, by nikt nie słyszał jak płaczą. Nie zdają sobie sprawy z tego jaki dar tracą. Nie wiedząc jak sobie poradzić po żyletki sięgają. Wchodzą do próżni i tam ich używają. Takim osobą podawajmy ręce - pomagajmy i traktujmy pięknie. Klucze do próżni wyrzućmy i rozmawiać się nauczmy. Tylko tyle i nic więcej pomoże by uratować niejedno bijące serce.